Najlepszy deser jaki jadłem. Jedyna wada że do przygotowania potrzebny jest palnik (lut lampą nazwany)
Wersja 1 (z newsgroup)
pół litra śmietany gęstej, 35%
laska wanilii
lub łyżeczka esencjii waniliowej
4 żółtka
1/3 filiżanki cukru
2 łyżki cukru
nagrzać piekarnik do 160C°. Śmietanę z wanilia( drobinki ze środka laski lub
esencja) do garnka , podgrzewać na
małym ogniu aż się zacznie "dymić". Zdjąć z ognia. Utrzeć żółtka z cukrem,
dodawać śmietanę stopniowo, ubijając. Wylać do czterech (najlepiej ceramicznych)
naczynek (do 3/4 wysokości). Ustawić je w brytfance, do brytfanki wlać wody,
żeby sięgała mniej więcej do połowy naczynek. Piec 40-50 minut, aż masa się
zetnie.Wyjąc i poczekać aż ostygną. Posypać cukrem i wstawić pod sam grill
(góra piekarnika), mocno nagrzać, aż zbrązowieje (tu jedna lepiej wykorzystać palnik). Trzeba uważać żeby nie spalić bo zbrązowieje szybko.
WERSJA 2 (M. Basset - przepis z sieci)
4 żółtka, pół szklanki cukru, szklanka śmietanki, laska wanili
Śmietankę podgotować z laską wanilii (wanilia w płynie ujdzie, tyle że krem będzie ciemniejszy). Ubić kogiel mogiel, rozpuścić z pół szklanka wrzącej śmietanki, wymieszać, dodać mieszając do śmietanki, ciągle na malutkim ogniu trzepaczką ubijać, trzymać garnek tuż nad ogniem (czy w kąpieli wodnej), aż zacznie trochę gęstnieć. Przelać do małych, płaskich naczyń, około 1/3 szklanki na porcje, bo bogate i sycące, ostudzić. Posypać grubo
miałkim cukrem, wstawić pod opiekacz i skarmelizować cukier. Można też użyć opalacza, jak do lutowania.